Eva Green, słynąca z gotyckich, nieco demonicznych, mrocznych (choć zwykle seksownych) stylizacji, tym razem przesadziła.
Na londyńskiej premierze filmu "The Rum Diary" Green wystąpiła w czerni, a dokładniej w interesującej sukience z jesiennej kolekcji Alexandra McQueena. Jednak zważywszy na to, jak źle układała się na niej kreacja, Eva musiała wybrać za duży rozmiar.
Ramiona sukienki dziwnie odstawały i marszczyły się, co za pewne nie było efektem pożądanym przez tworzącą dla marki McQueen Sarah Burton. Dla porównania, wystarczy spojrzeć, jak kreacja prezentuje się na modelce:

Efektowne rozcięcia, które niewątpliwie nadają "małej czarnej" bardzo "mcqueenowego" charakteru, na Green wyglądają dziwacznie. Zamiast awangardowo gwiazda wygląda raczej jak...wiedźma. Intensywnie czerwona szminka tylko pogłębia to wrażenie.
Szpilki w lamparcie cętki (od McQueena, ok. 2825 zł) są dobrym rozwiązaniem, jednak i tak nie są w stanie uratować całości. Zdecydowanie wolelibyśmy, by Eva włożyła klasyczną "małą czarną", która podkreśliłaby jej figurę i styl. Kreacja od McQueena prezentuje się tutaj kuriozalnie i była na pewno złym wyborem (przynajmniej dla Green).
Ten nieudany wizerunek potwierdza tylko, że kreacje o podobnym fasonie trzeba umieć nosić. Dla porównania: podobne rozcięcia wystąpiły na sukni Mai Ostaszewskiej, w której to wystąpiła na gali zamykającej Festiwal Filmowy w Gdyni:

Maja Ostaszewska w sukni Gosi Baczyńskiej
Jak widać, efekt był zgoła inny.
Nad fryzurą Green nie będziemy się już specjalnie pastwić - wszyscy widzimy chyba, że zwyczajnie nie jest najlepsza. Może aktorka miała po prostu zły dzień? A może, podobnie jak wiele gwiazd, chciała wyglądać nieco zbyt awangardowo?
Sumując, ten tydzień nie był zbyt łaskawy dla gwiazd - tak polskich, jak i zagranicznych. Kolejny, rozpoczynający się od wielkiego pokazu Macieja Zienia, być może przyniesie choć kilka modowych perełek.
Więcej zdjęć Evy Green (i kreacji Alexandra McQueena) znajdziecie w naszej GALERII