Z trzech wrześniowych okładek Vogue Mexico, dwie sfotografował Marcin Tyszka. Isabeli i Ania pozowały też do jego edytoriali wewnątrz numeru. Który lepszy?
Nasz ulubiony polski fotograf, showman i dowcipniś jest chyba najbardziej znanym Polakiem w Meksyku (nawet licząc meksykańsko-warszawskiego artystę Maurycego Gomulickiego).Marcin Tyszkaregularnie współpracuje z najważniejszym modowym czasopismem Ameryki Łacińskiej. Oczywiście zyskują na tym też polskie modelki, uznany fotograf lubi robić zdjęcia pięknym rodaczkom.
Z pewnością pamiętacie lipcową okładkę latynoskiego Vogue z Zuzą Bijoch w miedzianej pelerynie. Ale i czerwiec należał do Tyszki - w tamtym numerze zrobił edytorial z holenderską modelką Kim Noorda. Na wrzesień Vogue Mexico przygotował aż trzy okładki i dwie z nich to dzieła Tyszki. Na potrzeby nowego Marcin odbył dwie europejskie podróże z ikonami modelingu - Brazylijką Isabeli Fontanąi Anią Jagodzińską. Anię Tyszka fotografował nad Lago di Como we Włoszech, a Isabeli wśród zabytków Paryża.
Wprawdzie zabieranie Fontany do Paryża staje się powoli nudne (ostatnio fotografował ją tam Terry Richardson), ale efekty sesji są bardzo udane, dzięki wyrafinowanym stylizacjom Sarah Gore-Reeves. Modne kontrasty czerni i bieli w dużych modułach pięknie komponują się z podkręconymi kolorami i intensywnym światłem na zdjęciach Tyszki. Mimo bardzo ograniczonej palety barw Gore-Reeves udało się przekonująco zilustrować różne trendy sezonu, mi. in. pop art, etno, futuryzm, fetysz czy moduły kolorystyczne. Modowe przeboje tej sesji mają metki: Azzedine Alaia (biały gorset), Louis Vuittona(biała suknia z fetyszowej kolekcji), Trussardi(czarno-białe spodnie), Marca Jacobsa(komplet w grochy) i Stella McCartney(„dres” pokryty aluminium).
Zupełnie inna jest sesja Ani Jagodzińskiejsfotografowanej w kurorcie nad jeziorem Como. Zamglone jezioro i pierwsze spadające liście tworzą schyłkowy klimat finału sezonu. Jest wprawdzie basen i bujna roślinność, ale Ania pojawia się na ich tle jako diwa w czerwonych kreacjach z kolekcji jesiennych. Modelka wygląda przepięknie, a fotografiom nie brak klimatu, ale mamy drobne zastrzeżenia do stylizacji. Nie wszystkie kreacje wyglądają równie efektownie, a intensywna czerwień zdaje się być niewystarczającym spoiwem edytorialu, zwłaszcza, że nie jest konsekwentnie potraktowana jako monokolor. I te dużo za duże czółenka - naprawdę projektanci mogli wypożyczyć Vogue Mexico tylko rozmiar 44?
Która sesja podoba Wam sie bardziej? My nie możemy się zdecydować, w obu widać talent i doświadczenie, zarówno Tyszki, jak i modelek.