Sesje

Lindsay Lohan jak Marilyn Monroe w "Playboyu"

  • Pin It
Natalicious
20.12.2011 08:00
A A A Drukuj
Lindsay Lohan vs. Marilyn Monroe Kolaż Lula.pl
  • Lindsay Lohan
  • Lindsay Lohan
  • Marilyn Monroe
  • Marilyn Monroe
  • Marilyn Monroe
Lindsay Lohan w sesji dla "Playboya" stylizowanej na zdjęcia ze słynnego kalendarza z ponadczasową ikoną seksapilu - Marilyn Monroe.

Te zdjęcia zachwiały na moment spektakularnie rozwijającą się karierę Marilyn Monroe, wywołały bowiem prawdziwy skandal. Zrobione w '49 roku przez Toma Kelley, trafiły do "Playboya" pięć lat później. Pozująca wówczas Monroe miała tylko 22 lata i nie sądziła, że wkrótce przerodzi się w największą seksbombę na świecie.

 

Marilyn była naszą pierwszą playmate - chwali się dziś Hugh Hefner. - To jej magazyn zawdzięcza swoją sławę, a Ameryka rewolucję seksualną.

Co ciekawe, Marilyn zgodziła się na wspomnianą sesję z czystej desperacji - w tym okresie nie miała żadnych interesujących propozycji od wytwórni, a - jak sama powtarzała w wywiadach - musiała przecież z czegoś żyć. Za wykonanie nagich zdjęć otrzymała jednak tylko 50 dolarów. Wzbogacili się na nich za to Kelley i imperium "Playboya".

Idea sesji Lindsay Lohan była moim pomysłem - mówi Hefner. - Na początku Lohan nie chciała zgodzić się na zupełną nagość, ale wyjaśniłem jej, że właśnie taki charakter ma cała sesja. Obiecałem też, że będzie to coś z klasą i coś, co na długo pozostanie w pamięci. Marilyn nie dość, że była gwiazdą naszego magazynu, to jest też idolką Lohan. Czerwony aksamit i pozy bazujące na tych z pamiętnego kalendarza były więc dla mnie oczywiste.

Choć Lindsay początkowo miała opory, to jednak po sesji przyznała:

Seksualność jest nierozerwalną częścią naszej natury, a ja żyję z naturą w harmonii. Zdaje się, że kiedyś powiedziała to sama Monroe. W pełni się z nią zgadzam... Znajomość samego siebie i swojego ciała jest kluczowa, bo daje pewność siebie, a my, kobiety, potrzebujemy w życiu dużo pewności.

Jednak dorabianie ideologii i tak nie zmieni faktów - zdjęcia Lohan przy fotografiach Monroe wypadają żenująco źle. Marilyn, choć pozowała w stu procentach nago, zachowała pewną magiczną niewinność, emanowała urokiem osobistym, a w oczy uderzała jej dziecięca wręcz nieśmiałość. Lindsay prezentuje się zaś dość ciężko, żeby nie powiedzieć wulgarnie. Podobno nawet Hefner ma mieszane uczucia co do tej sesji, ale liczby nie kłamią - numer z Lohan na okładce sprzedaje się jak świeże bułeczki (mowa nawet o pobiciu rekordu). Cóż, Amerykanie najwyraźniej stęsknili się za swoją blond skandalistką.

Pytanie, czy sesja Lindsay Lohandla "Playboya" oznacza jej wielki powrót, czy może...ostateczny koniec?

Więcej zdjęć dwóch sławnych blondynek w naszej GALERII - zapraszamy!

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 2
  • 7
  • 8
  • 1
  • 2
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    12 głosów

Skomentuj:

Zaloguj się. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (11)

  • puderniczka

    Oceniono 15 razy 3

    Lindsay wzbudza we mnie obrzydzenie, nie ważne jak ją ubiąrą umalują czy uczesza dla mnie bedzie tylko brudaską ktora ćpa i pije, przewraca się na drodze i nie dba o higienę jamy ustnej. Zdjęcia są może i ładne ale ona jest obleśna.

  • meduzza

    0

    Marilyn ma niezwykle piękne i naturalne ciało, cudownie zarysowany kobiecy brzuszek, naturalne piersi i ogólnie jest bardzo apetyczna. Lohan, no cóz, bez przesady, ma ładne ciało, ale piersi ma sztuczne co psuje całość i jest jakaś mało naturalna.

  • avatar

    Gość: Dorota.Luk@wp.pl

    0

    Jestem osba która na co dzień zajmuje sie wizerunkiem i kreuje osobowość i powiem krótko: gdyby Marilyn wiedziała ilu ma naśladowców , byłaby zachwycona. A z wieloletniego doświadczenia wiem ,że i tak osoby takie są poprostu gorszą wersją oryginału

  • pietkiesia

    Oceniono 11 razy 11

    A mnie Linsday wydaje sie w tych pozach sztuczna i malo zmyslowa. Nigdy nie bylam wielbicielka Marylin, ale jej sesja erotyczna mi sie podoba, uwazam, ze wyglada seksownie, ponetnie i z pewna subtelnoscia. Linsday przy niej prezentuje sie jak tania podrobka i wzbudza u mnie lekki niesmak.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Lula.pl na Facebooku