I kto powiedział, że Madonna już nigdy więcej nie zaskoczy? Królowa popu nie dość, że właśnie otrzymała Złoty Glob za piosenkę do swojego nowego filmu "W.E." (któremu nikt nie wróżył jakiegokolwiek sukcesu), to jeszcze na premierze w Nowym Jorku zaprezentowała zupełnie nowy, wypracowany wizerunkiem w stylu retro.
To był jej wieczór - najważniejszy pokaz jej ostatnio wyreżyserowanego filmu o historii głośnego romansu króla Edwarda VIII z dwukrotną rozwódką Wallis Simpson - romansu, który przez dziesiątki lat pozostawał w Anglii tabu.
Główna akcja filmu rozgrywa się w latach 30', kiedy to ówczesny książę Anglii poznaje uroczą Wallis. Jej temperament, radość życia i odwaga nie pozwalają mu o niej zapomnieć. Ich relacja coraz bardziej się zacieśnia i rodzi coraz większy sprzeciw monarchii oraz konserwatywnej części rządu. Prawdziwy skandal ma miejsce po objęciu tronu przez Edwarda - nie rezygnuje on z uczucia do Wallis i staje się jasne, że planuje ją poślubić. Naciski sprawiają, że król rezygnuje z pełnionej funkcji na rzecz brata, a Simpson staje się legenda - jest kobietą, dla której król zrezygnował z tronu.
Madonna najwyraźniej bardzo wczuła się w klimat filmu i zapałała miłością do stylu retro. Na czerwonym dywanie pod sławnym Ziegfeld Theater zaprezentowała nowy wizerunek, zdecydowanie inspirowany "W.E.". Miała na sobie tiulową suknię Marchesy o kroju przywodzącym na myśl kreacje gwiazd kina lat '40. Gorsetowa góra, opływowa linia sukni i tren - to wszystko kojarzy się ze złotą erą Hollywood. Choć trzeba przyznać, że kreacja nawiązuje też do stylu glamour ghotic, z którego słynie Alexander McQueen (spójrzcie tylko na te olbrzymie tiulowe bufy!).
Fryzura Madonny to również hołd oddany aktorkom starego Hollywood - podkręcone, misternie ułożone włosy - trochę jak Ava Gardner, trochę jak Mae West, a nawet jak Marlena Dietrich. Utrzymane w stylu retro są też grube, srebrne bransolety wysadzane diamencikami, które łagodzą stylizację i dodają jej elegancji.
Rzadko kiedy to reżyser jest główną gwiazdą premiery. Zwykle na pierwszym planie jest główna aktorka i ewentualnie drugoplanowe gwiazdy. Jednak, jak wiadomo, Madonna nie lubi ustępować nikomu, zwłaszcza młodszym konkurentkom. Zresztą, nie można jej wiele zarzucić - gwiazdę "W.E.", Andrea Riseborough, mocno i konsekwentnie promuje - zabiera ją ze sobą na premiery, gale, wystąpiła też razem z nią w sesji okładkowej dla "Harper's Bazaar". Jednak aktorce nie udaje się przyćmić gwiazdy Madonny. Mimo że w Nowym Jorku Andrea również wystąpiła w kreacji Marchesy (i to - w przeciwieństwie do Madge - z najnowszej kolekcji!) to jednak w porównaniu z Madonna wypadła blado:

Swoim nowym wizerunkiem Madonna nas zachwyciła. A jakie wrażenie zrobiła na was? Zagłosujcie w naszym sondażu.
Więcej zdjęć z nowojorskiej premiery "W.E." w naszej GALERII