Partnerem serwisu jest Mary Kay

Materiały Mary Kay

Retro me!

  • Pin It
Reklama
2011-06-08
A A A Drukuj
W blasku hollywoodzkiego glamour rozpoczynamy naszą kilkuodcinkową przygodę z subiektywną historią makijażu według Mary Kay. Po krótkim wstępie na początek retro, czyli subtelny romans mody i kina.

Z makijażem jest w gruncie rzeczy jak z ubraniami - trendy nie przemijają, bo tak naprawdę nigdy nie wychodzą z mody - znikają jedynie na chwilę, by w glorii i chwale znowu powrócić do łask. Współczesny make up to już nie kolejna próba zrewolucjonizowania wizażu poprzez nowe techniki malowania czy ciekawe palety kolorów, ale prawdziwa skarbnica pomysłów pozwalająca kobietom za każdy razem wyglądać inaczej, w zależności od sytuacji. Owa różnorodność to właśnie nieodzowny element  sztuki makijażu w XXI wieku. Dziś możemy w zasadzie malować się dowolnie, spontanicznie lub  dobierając jedynie rodzaj makijażu do okazji, bez obawy o  konsekwencje. A kiedyś było inaczej.

 

Makijaż retro

 

 

Kult białej twarzy

 

Przez tysiąclecia makijaż był wyrazem dbałości o ciało i dążenia do przedłużenia młodości. Już w czasach starożytnych skąpane w kozim mleku kobiety zdobiły swoje oczy i usta - robiły to jednak przede wszystkim ze względów higienicznych i religijnych. Prawdziwymi odpowiednikami dzisiejszych wizażystek były gejsze, biegłe w stosowaniu pudru oraz barwników do ust paznokci. Kanon urody przez setki lat wyznaczała blada, niemalże biała cera, którą kojarzono z perfekcją i dobrym urodzeniem, gdyż opalenizna oznaczała pracę fizyczną, którą trudnili się ludzie biedni.  Pergaminowa twarz wyrażała doskonałość i była synonimem kobiecego piękna. Stosowany makijaż, choć nierzadko maskował, miał za zadanie przede wszystkim podkreślać urodę i być dzięki temu znakiem swoich czasów. Każda epoka, każdy rozdział w dziejach historii pociągały bowiem za sobą inny sposób postrzegania kobiety, a co za tym idzie - odmienny „makijażowy kod”, którego używanie zapewniało  jej odpowiednią pozycję w społeczeństwie.


Dopiero XX wiek przyniósł znaczące zmiany. Makijaż nie był już tylko wyznacznikiem zadbanego wyglądu - stał się metodą tuszowania niedoskonałości, wyrażania osobowości oraz przejawem buntu wobec sztywno przyjętych reguł. Mało tego, zaczęto nawet nieśmiało akcentować jego negatywny wpływ na kondycję skóry i przestrzegano przed skutkami ubocznymi jego zbyt częstego stosowania. Pojawiła się zasada - im mniej, tym lepiej, a mocny i wyrazisty makijaż miał zostać zarezerwowany głównie dla potrzeb sztuki - kina oraz teatru. Stało się jasne, że dobry make up to taki, który uwydatniając urodę zdoła zadbać także o jej właścicielkę.



Magia srebrnego ekranu

 

Nie od dziś wiadomo, skąd małe dziewczynki czerpią inspirację do swych pierwszych, kosmetycznych wyczynów. Każda z nas choć raz chciała poczuć się jak prawdziwa gwiazda filmowa, gdy podziwiając w kinie legendarne femme fatale zazdrościła im idealnej figury, nienagannej cery i oszałamiającego makijażu. Wykreowany przez Hollywood ideał kobiecej urody - tak na ekranie, jak i na czerwonym dywanie -  pokutuje do dziś. I choć zdarza nam się oglądać w filmach sympatyczne, naturalne dziewczyny z sąsiedztwa, zawsze zwracamy uwagę na ich wieczorowe wcielenia, które wizerunkowo nie odbiegają przecież wcale aż nadto od tych, jakie spotykano kilkadziesiąt lat wstecz.


Szalone lata pięćdziesiąte - to im zawdzięczamy kolejną wielką rewolucję w historii makijażu oraz najważniejsze ikony stylu tamtych czasów: Marilyn Monroe, Audrey Hepburn i Brigitte Bardot (skutecznie naśladowane obecnie chociażby przez Ditę Von Teese). Klasyczny już dziś sposób malowania wciąż jest uważany za najlepsze, bo skromne, wcielenie glamour. To właśnie wtedy pojawiają się ultra kobiece sukienki, kuse sweterki i rozkloszowane spódnice.  Kobiece oczy nabierają kociego spojrzenia za sprawą grubych, zalotnych kresek na powiekach, a usta błyszczą karminem na tle idealniej gładkiej, alabastrowej cery. Makijaż wydaje się być oszczędny i mocny jednocześnie, a co najważniejsze - prosto z Hollywood trafia pod strzechy gospodyń domowych, które także na co dzień pragną wyglądać jak gwiazdy filmowe. Nikt jeszcze wtedy nie wie, że ten trend w makijażu utrzyma się przez następnych pięćdziesiąt lat.



Być retro


Kwestia doboru makijażu to dla współczesnej kobiety konieczność dopasowania go do okoliczności, na jaką zostanie zrobiony. Nie codziennie możemy sobie pozwolić na make up w stylu Gwen Stefani, który idealnie imituje trendy z lat pięćdziesiątych. I choć wiele z nas nie wyobraża sobie pójścia do pracy z przyozdobionymi eyelinerem powiekami i czerwoną szminką na ustach, bywają jednak okazje, gdy możemy sobie pozwolić na odrobinę wieczorowego szaleństwa.


Przygotowując makijaż w stylu retro musimy pamiętać, że jego najważniejszym elementem nie jest jedynie zaakcentowanie oczu czy podkreślenie ust, ale doskonałe wykonanie całości - tylko tak osiągniemy zamierzone efekty. Podstawą proponowanego makijażu jest dobrze przygotowany makijaż twarzy, której skóra musi być idealnie gładka, jednolita i bez skazy. Bez tego makijaż rodem z lat pięćdziesiątych może okazać się karykaturą, a zamiast zdobić - oszpeci. Od czego zatem zacząć?


Dobry fluid to tylko połowa sukcesu. Jeśli zależy nam, by skóra wyglądała nieskazitelnie, a makijaż pozostał na swoim miejscu przez wiele godzin, konieczne jest użycie bazy pod podkład. Najlepiej jeśli będzie to kosmetyk o beztłuszczowej konsystencji, który rozproszy światło tak, by nawet nierównomierna cera wyglądała na gładką. Baza Pod Podkład Mary Kay® utworzy delikatną warstwę pod aplikację podkładu, a dzięki zawartemu w niej Dimethiconolowi ochroni skórę i poprawi jej wygląd. Tak przygotowana twarz lepiej i szybciej przyjmie płynny fluid.


Kolejna ważna sprawa to sposób nakładania podkładu. Przyzwyczaiłyśmy się zapewne używać w tym celu dłoni lub specjalnych gąbeczek. Oba te sposoby nie są jednak niezawodne, a i z rzadka stosowane przez profesjonalne wizażystki. Idealny efekt uzyskamy jeśli dotychczasowe sposoby zamienimy na specjalny pędzel do nakładania podkładu. Pędzel do podkładu w Płynie Mary Kay®, w odróżnieniu od gąbki, nie wchłania podkładu, dzięki czemu zużywamy go mniej i jesteśmy w stanie bardziej precyzyjnie nałożyć go na twarz.  Ponadto, w przeciwieństwie do opuszków palców, nie pozostawia tłustego filmu. Przeznaczony do malowania twarzy, dzięki swojej budowie umożliwia  jeszcze lepsze pokrycie skóry i zatuszowanie niedoskonałości. Po takich zabiegach, oprószona na koniec sypkim pudrem twarz, będzie zachwycała świeżością i doskonale harmonizowała z mocnymi, zaznaczonymi czarną kreską oczami.


Jeśli nie malujemy na co dzień ust, zwłaszcza na czerwono, musimy starannie dopracować ten element makijażu. Obrysowanie ust Konturówką do Ust Mary Kay® nada im wyraźny kształt i sprawi, że szminka nie wydostanie się poza ich granice, kiedy zaczniemy nakładać ją pędzelkiem. Pociągnięte błyszczykiem wargi staną się jeszcze bardziej pełne. Jeszcze tylko modelujący róż na policzki i już, możemy ruszyć na wielką imprezę!

Zobacz więcej na temat:

    Podziel się

    • 4
    • 5
    • 1
    • 1
    • Ocena:

      • słabe
      • nic specjalnego
      • dobre
      • bardzo dobre
      • znakomite

      1 głos