Irving Penn, król Vogue'a lat 50., przez niemal 60 lat swojej działalności w świecie fotografii stworzył tysiące zdjęć. Bez względu na to, czy fotografował supermodelkę, martwą naturę czy Indianina z Cuzco, jego stylu nie da się pomylić z niczym innym.

Kariera Irvinga Penna zaczęła się nie od fotografii, ale od rysunków, które publikował Harper's Bazaar jeszcze wtedy, gdy Penn był rozpoczynał swoją przygodę ze sztuką. Był artystą w pełnym tego słowa znaczeniu - nie tylko zajmował się fotografią i rysowaniem, ale także malował. Już w tamtym okresie jego dzieła charakteryzował prosty, ale wyrafinowany styl. Znawcy mówią wręcz o Pennie jako o ostatnim fotografie mody "konceptu arystokratycznego".

Penn wkrótce jednak porzucił Harper's Bazaar dla Vogue'a. Był jednym z pierwszych fotografów, którzy zaczęli przedstawiać modelki na jednolitym, szarym tle, co obecnie jest nieodzownym elementem każdego numeru tego amerykańskiego miesięcznika. Lubił z tych szarych ścian tworzyć kąty, by później ustawiać w nich swoich modeli. Taka zamknięta przestrzeń nadawała zdjęciu dramatyzmu, tajemniczości, a także koncentrowała uwagę widza na twarzy przedstawionego człowieka lub jego ubraniu, jeśli ujęcie akurat było wykonywane dla magazynu mody.

Poza tą nowatorską metodą, Penn zrobił dla fotografii mody o wiele więcej. Zdjęcie z jego pierwszej w życiu kolorowej sesji było jednocześnie jego pierwszą okładką Vogue'a (październik 1943). Od tamtego czasu Penn współpracował z amerykańską, francuską i brytyjską edycją najsłynniejszego magazynu o modzie, tworząc między innymi 160 opublikowanych okładek. Najsłynniejsza pochodzi z roku 1950 i przedstawia niezwykle popularną w latach 50. modelkę Jean Patchett. W tym samym roku powstało niemal równie znane ujęcie "Harlequin Dress". Jeśli chodzi o najnowsze dzieła, Penn wraz z japońskim projektantem Issey Miyake w latach 80. stworzyli niezwykły, nieco prowokacyjny album, o którym sam Miyake powiedział: "Oto są i moje ubrania, ale pokazane w taki sposób, że wydają się mi zupełnie nieznane.". Jeszcze nowszym dziełem Penna jest chociażby okładka Vogue z Nicole Kidman z maja 2004.

Irving Penn w swojej twórczości podążał równocześnie dwoma drogami. Z jednej strony tworzył swoje prywatne, czasem bardzo osobiste projekty, z drugiej zajmował się portretami celebrytów, fotografią mody oraz reklamą. Sam nigdy tych dwóch dróg nie oddzielał, bo według niego komercyjne zdjęcie mogło być także kreatywne i ciekawe.
Fotografowanie ciasta może być sztuką." - mówił.

To przeplatanie się przyziemności i wartości wyższych towarzyszyło Pennowi także w życiu prywatnym - ożenił się ze swoją ulubioną modelką, a gdy pytany o powód, dla którego został fotografem, odpowiedział: "Jestem profesjonalnym fotografem, ponieważ jest to najlepszy sposób, jaki znam, żeby zarobić pieniądze potrzebne mi do utrzymania mojej żony i dzieci". Był z nią do końca - do jej śmierci w 1992 roku. On sam skończył w tym roku 92 lata. Zmarł 7 października 2009 w swoim domu w Nowym Jorku.
Karolina Powęzka
Irving Penn Photography