Włoski projektant zwany "królem Giorgio" ma już 75 lat. Jego ostatnia choroba (zapalenie wątroby) sprawiła, że zaczął się zastanawiać nad swoją przyszłością i tym, co zrobić ze swoim imperium.
Właśnie organizuję zespół, który będzie kontynuować moją pracę." - Giorgio powiedział dziennikarzom. - "Oczywiście nie jestem wieczny, nadchodzi taki czas kiedy musisz przekazać to dalej."
Giorgio Armani jest znany ze swoich trafnych posunięć biznesowych, jednak dotychczas nie ogłosił jeszcze swoich następców - ani kreatywnego, ani głównego managera. W ubiegłym miesiącu projektant wykonał kilka zmian w firmie, które sygnalizowały, że chce być odciążony od obowiązków. Senior włoskiej mody nie wyklucza sprzedaży firmy.

Firma Armani mimo kryzysu nie zmienia strategii i zamierza utrzymać tempo rozwoju. W tym roku otworzyli około 50 sklepów.
Utrzymamy ten sam rytm w 2010 i 2011 roku" - powiedział John Hooks, zastępca Dyrektora Naczelnego.
Projektant właśnie promuje swoją markę w Moskwie i jest pierwszym kreatorem, który się na to zdecydował od początku kryzysu. Podczas, gdy inne marki zabijają okna wystawowe i zamykają sklepy Włoch zorganizował w stolicy Rosji cocktail party, pokaz kolekcji Emporio Armani na jesień 2009 i kolekcji zimowej Giorgio Armani. Według Johna Hooksa 5% sprzedaży hurtowej marki kupują klienci z Rosji.
Valentino Garavani odszedł na emeryturę już w ubiegłym roku i nadchodzi czas na wielkiego Giorgia. Włoska moda zmieni się wraz z odjeściem największych i miejmy nadzieję, że zyska nowe oblicze, a imperium Armani trafi w dobre ręce, tak jak było z domem Gucci.
Czytaj w Znam.to: Retro ślicznotka na większy biust