Lula Look

Biokosmetyki do włosów mogą szkodzić

  • Pin It
Katarzyna Bigos
09.09.2010 16:34
A A A Drukuj
Biokosmetyki szkodzą? Fot. Shutterstock
Wiele z nas po wakacjach walczy o zregenerowanie suchych i niezdrowo wyglądających włosów. Myślałyście o silniej działających, ale i droższych biokosmetykach? Zanim je kupicie sprawdźcie skład!

Wiele jest środków, które mają silne działanie i poprawiają stan Twoich włosów. W wielu aptekach poleca się tak zwane biokosmetyki, które są droższe od ?zwykłych? kosmetyków, ale w założeniu mają mieć lepsze działanie dla naszego organizmu, bo po pierwsze nie trują i nie szkodzą.

Czy jednak do końca jest to prawda? Na pewno część biokosmetyków faktycznie jest BIO. W rzeczywistości jednak większość z nich nie do końca. Ustawa dotycząca właściwości biokosmetyku zakłada (dotyczy to głównie Europy), że tego typu specyfik będzie miał 95% substancji pochodzenia naturalnego, a co z pozostałymi 5%?

Te 5% innych substancji może jednak zniszczyć to co oferuje kosmetyk w pozostałej części, nawet jeśli w 95% składają się z składników naturalnych uzyskiwanych z upraw ekologicznych. Nawet kosmetyk, który uzyskał certyfikat jednej instytucji mającej do tego uprawnienia może okazać się niewiele warty, jeśli te dopuszczalne 5% będą stanowiły substancje o negatywnym działaniu na organizm.

Co najczęściej truje w biokosmetykach?

Najczęściej są to substancje utrwalające, bo jeśli nawet super składniki utrwalimy jednym z poniższych środków, to kosmetyk straci tak naprawdę swoje zalety ponieważ zawiera środki, które mogą być szkodliwe dla organizmu.

A oto lista chemicznych utrwalaczy:

Methylparaben, Butylparaben, Propylparaben, Ethylparaben, Methyldibromoglutaronitrile, Imidazolidinyl Urea, Diazolidinyl Urea, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Cetylpyridinium Chloride, Benzoic Acid, Chlorhexidine, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone, Triclosan, 2-Brom-2-Nitropropane-1,3Diol, Cetrimoniumbromide.

Jeśli znajdziemy taki składnik w drogim biokosmetyku, to raczej nie warto go kupować. Większość z wymienionych konserwantów znajduje się obecnie w kosmetykach stojących na półkach w drogeriach i aptekach, a ich cena jest wiele niższa.

Tutaj należy jednak dodać niewielką uwagę - część z kosmetyków do włosów używana jest w taki sposób, że nie dotykają one skóry głowy, a jedynie martwej części włosa. Takie stosowanie nam nie zagraża, ponieważ preparat na przykład z końcówki włosa nie przeniesie do krwiobiegu. Jeśli jednak kosmetyk stosowany jest na skórę głowy, to trzeba być uważnym, ponieważ na rynku wciąż znajduje się wiele kosmetyków nazywanych ekologicznymi, naturalnymi czy nawet BIO, w których zawartość składników naturalnych wynosi 1%, a pozostałe 99% to chemia.

Bardzo uważnie należy czytać etykiety produktów. Wiele z nich i to takich z certyfikatami nadal nie służy naszemu zdrowiu. Podamy tu tylko jeden przykład: Ammonium Lauryl Sulfate. Znajdziemy go na pewno w kosmetykach certyfikowanych przez Ecorect. Czym jest ten składnik, który bardzo przypomina nazwę szkodliwej substancji SLS. Otóż, według wielu opisów Ammonium Lauryl Sulfate nie jest tym samym co SLS, ale jest etoksylowaną formą SLS. Nie jest to zupełnie inna substancja niż SLS, ale jakby jej łagodniejsza wersja. Ten składnik opatrzony jest jeszcze klauzulą, że nie jest szkodliwy dla zdrowia pod warunkiem, że zostanie wraz z kosmetykiem szybko spłukany.

Nie popadałabym oczywiście w przesadę. Większość z nas bowiem nie przykłada wagi do tego, czy kosmetyki do włosów są BIO. A chemiczne składniki nas nie zabiją. Jednak dla ich zwolenniczek - ta informacja jest dosyć cenna. A nie każda z nas zna się na chemii i wie, czym jest Methylisothiazolinone! Jeśli zależy wam na używaniu kosmetyków typu BIO - przyjrzyjcie im się dokładniej!

Wiele biokosmetyków znajdujących się w naszych aptekach i specjalistycznych drogeriach jest nimi tylko z nazwy. Zanim wydamy pieniądze na kosmetyk nazwany naturalnym, a w praktyce nie różniący się od tańszych odpowiedników stojących na półkach - warto zapoznać się z tym co w kosmetykach do włosów działa źle na skórę głowy i włosy, a nawet na cały organizm. Kosmetyki stosowane na włosy łatwiej przenikają do krwiobiegu, gdyż łatwiej wnikają w głąb skóry dzięki mieszkom włosowym, które część składników pobierają z zewnątrz.

Certyfikaty nadawane są biokosmetykom przez różne firmy europejskie oraz amerykańskie, wymagają spełnienia różnych warunków. By mieć certyfikat - często środki dopuszczane przez jedną instytucję, przez inną są traktowane jako trucizny. Przy zakupie biokosmetyków powinno zachować się zdrowy rozsądek i sięgnąć po szereg informacji dotyczących różnych składników zawartych w preparatach, co w dobie internetu nie jest problemem.

 

Materiał powstał przy współpracy z Kliniką Handsome Men

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos

PYTANIE Czy używsz biokosmetyków?

 Tak.
 Nie.
 Słyszałam o tym i myslałam, aby wypróbować.

Skomentuj:

Zaloguj się. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (18)

  • avatar

    Gość: Gość

    0

    olej kokosowy pieknie pachnie, ale niestety niektorych uczula, min. mnie:( Oleje amla do wlosow i inne cuda z ziolami sa czesto na bazie oleju mineralnego, wiec szkoda tych ziol dla produktow z ropy. Na moje wlosy i paru jeszcze osob to nie dziala. Ja kupuje swieza amle, wyciskam z niej sok, rozcienczam troche z woda i splukuje wlosy.
    Nie doceniamy naszej dzikiej rozy i naszych polskich ziol, a szkoda.

  • avatar

    Gość: Gość

    Oceniono 1 raz 1

    Ja polecam olej kokosowy nierafinowany, 100% natury swietnie nawilza, teraz juz napewno nie wroce do zadnych drogeryjnych swnistw.

  • avatar

    Gość: Gość

    Oceniono 2 razy 0

    jest nowa, jeszcze mało znana POLSKA firma, z produktami organicznymi. wiem, że w Wawie są w Złotych Tarasach i mają cuuudny sklep w BlueCity, w którym byłam. produkty są genialne, wszędzie jest podany skład w % i działaja i pachną bosko! ja się zakochałam w olejku nawilżającym, który stosuję nawet pod oczy. To jest adres strony z ulotki: www.phenome.pl. Na stronie jest zapowiedź sprzedaży przez internet:)

  • avatar

    Gość: Gość

    Oceniono 1 raz 1

    zgadzam sie z komentarzem ponizej w 100% co do firmy Lavera (nie wiem jakiej to jest produkcji) to posiada on jeden z najbardziej prestizowych certyfikatow klasyfikujacych je do kosmetykow naturalnych BDIH. Podobny poziom reprezentuje Longona, czy Sante

  • milagros

    Oceniono 2 razy 2

    Owszem, pomagają i nie szkodzą. Muszą być tylko z prawdziwym certyfikatem jak np. firmy Lavera:
    http://www.lavera.com.pl/p268-szampon.repair.mleczko.rozane.htm
    Problem w tym, że naturalne kosmetyki do włosów mogą na początku powodować uczucie suchości, bo nie zawierają silikonów, które "imitują" włosom zdrowy stan tak naprawdą je niszcząc. Dopiero kiedy silikony się wypłukają, a najlepiej kiedy odrosną nowe, zdrowe, pozbawione wypełniaczy włosy, efekt jest widoczny. Włosy błyszczą niesamowicie i są zdrowe.
    Nie sprzedaję kosmetyków Lavery ;-), ale ponieważ uzyskały one najwyższy cerytfikat magazynu konsumenckiego Ökotest, który jest bardzo wymagający w swoich ocenach, skusiłam się i jestem b. zadowolona.

  • avatar

    Gość: Gość

    Oceniono 4 razy -4

    Chcecie wiedzieć więcej o kobiecych sprawach? Prowadzę blog od niedawna, ale już zdążyłam poruszyć kilka kwestii. http://swiatkobiet.blog.pl/

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Lula.pl na Facebooku