"Patricia Field w Polsce" - ta wieść zelektryzowała kilka tygodni nie tylko naszą redakcję. Znana stylistka, kostiumografka i laureatka nagrody Emmy na zaproszenie "Galerii Mokotów" postanowiła odwiedzić Warszawę, by podjąć się stylizacji laureatów konkursu zorganizowanego przez centrum handlowe.
Efekty akcji zobaczcie w galerii!
Wizycie Patricii poświęcona była konferencja prasowa, podczas której redakcji Luli udało się przeprowadzić z nią wywiad. Jego fragmenty możecie przeczytać poniżej:
Co powiesz o stylu polskich kobiet - czy zdążyłaś już mu się przyjrzeć?
Nie. Tak naprawdę myślę, że w obecnych czasach - epoce komputerów i masowych mediów nie istnieje żadna różnica w stylu kobiet z różnych części świata. To zróżnicowanie dotyczyło przeszłości, nie dotyczy zaś teraźniejszości i przyszłości. Nosimy te same rzeczy, niezależnie od tego, skąd jesteśmy, to moje zdanie.
Zapytałam Cię o to, bo pamiętam, co podczas wizyty w Polsce ponad rok temu powiedziały o nas dwie znane brytyjskie stylistki (red. Trinny i Susannah). Stwierdziły, że Polki wyglądają świetnie, ale styl polskich mężczyzn to totalna katastrofa...
No cóż, to tylko osąd, opinia, a nie opis zjawiska. Zapytałabym je w takim razie, czym jest styl Polek. To nie pytanie o to, czy on nam się podoba, czy nie. Zapytałaś, czy dostrzegłam coś na kształt waszego stylu, co oznacza, czy mogłabym to opisać, a nie czy mi się podoba.
W jednym z wywiadów, który pamiętam, powiedziałaś, że styl to coś, co każdego z nas stawia na scenie. Co miałaś na myśli?
Miałam na myśli to, że indywidualny styl każdego z nas jest czymś w rodzaju okładki książki. Mówi o tym, kim jesteś, co myślisz, co planujesz. To nie tylko ubrania, jakie nosisz, ale też miejsce, w którym mieszkasz, jedzenie, jakim się odżywiasz, przyjaciele, którymi się otaczasz. To wszystko składa się na pojęcie stylu. I jednym ze sposobów, w jaki prezentujemy swój styl, jest sposób ubierania się.
Z właścicielki sklepu stałaś się znaną stylistką angażowaną do produkcji filmowych. To był efekt trudnej pracy, czy naturalna kolej rzeczy?
Kiedy przyszło mi zmierzyć się z pierwszym zadaniem filmowej stylistki, byłam mile zaskoczona tym, że ktoś zapłaci mi za to pieniądze. Tylko za ubranie kilku osób. Miałam sklep, płaciłam rachunki, to była ogromna odpowiedzialność, by zarobić pieniądze. I nagle ktoś dał mi szansę zarobienia ich na stylizacji! Podałam kwotę, która była mi potrzebna, a oni się zgodzili
W wersji wideo usłyszycie, co Field myśli o białych kozakach, kogo z postaci filmowych stylizowała z największą satysfakcją, a także zobaczycie, jaki prezent przyjęła od nas tuż po rozmowie :)