To najlepsza od dawna sesja sesja Madonny. Cały materiał z udziałem gwiazdy zatytułowano: "Wersja reżyserska", nawiązując oczywiście do nowej produkcji królowej popu - filmu "W.E.". Filmu, który Madonna zaprezentowała częściowo w Wenecji, a później (w całości) na Festiwalu Filmowym w Londynie, gdzie ją wygwizdano.
W sesji dla "Harper's Bazaar" autorstwa Toma Munro udział wzięła też Andrea Riseborough, gwiazda "W.E.". Trzeba przyznać, że Madonna zapewniła jej najlepszą możliwą promocję - bardzo profesjonalnie.
Na zdjęciach obie sławne panie mają na sobie wybrane stroje z jesiennych kolekcji światowych projektantów. Madonna najbardziej podoba nam się w sukience Toma Forda i fryzurze na lata 40':

Riseborough w długiej sukni Niny Ricci również prezentuje się niezwykle efektownie.
W wywiadzie, jaki uzupełnia sesję, Madonna mówi oczywiście o swoim najnowszym projekcie reżyserskim (robienie filmów to podobno najtrudniejsze zadanie, z jakim przyszło jej się zmierzyć), ale też o kobiecej sile i seksualności.
Jestem osobą kreatywną, która konsekwentnie szuka różnorodnych dróg wyrażania siebie, napotykając przy tym opór ze strony innych. Wydaje mi się, że świat wciąż nie radzi sobie z kobiecą seksualnością. W relacjach męsko-damskich to faceci dominują nad kobietami, traktują je przedmiotowo, a im taki układ zdaje się całkiem odpowiadać. Lecz kiedy kobieta wchodzi w rolę mężczyzny, kiedy to ona jest tą, która dyktuje zasady, dominuje, inne kobiety reagują na nią dziwnie, odrzucają taką postawę, taki styl życia.
Dalej Madonna tłumaczy, dlaczego sama nie jest jedną z takich uległych, poddanych mężczyznom kobiet:
Paradoksalnie, pomogło mi to, że w moim życiu szybko zabrakło matki. Nie miałam przez to tzw. figury kobiety, modelu, który mogłabym naśladować. Dorastając we włosko-katolickim domu, byłam dobrym obserwatorem - szybko dostrzegłam, że chłopcom wolno było wiele, niemal nic ich nie ograniczało, podczas gdy nam, dziewczynkom, nieustannie powtarzano, jak mamy się ubierać, jak się zachowywać. Kazano nam nosić spódniczki do kolan i golfiki, a do tego żadnego makijażu. Nie wolno nam było też robić niczego, co mogłoby w jakikolwiek sposób zwracać uwagę.
Jak wiemy, młoda Madonna całkiem szybko się zbuntowała i puściła mimo uszu wszystkie zakazy i nakazy. I proszę, jak dobrze na tym wyszła! Pamiętacie powiedzenie: grzeczne dziewczynki idą do nieba, złe stają się sławne? Madonna jest najlepszym przykładem na to, że ta rada naprawdę działa.
Więcej zdjęć z sesji dla "Harper's Bazaar" znajdziecie w naszej GALERII